---
title: "LA HOYA STUDIO, czyli nieduża przestrzeń, wielkie oczekiwania i rozsądny budżet."
description: "Biuro marzeń w 20-letniej przestrzeni? Da się!\nNieduży metraż, konkretny budżet i... lista oczekiwań. Czy da się połączyć IKEA, kultowy Bauhaus i domową dżunglę? Zapraszam do studia LA HOYA! Opowiadam o tym, jak jeden obraz ustawia wnętrze, po co testować 15 odcieni beżu i jak odmienić łazienkę bez kucia płytek. "
author: "Agnieszka Hoja-Jurewicz"
date: "2026-03-30T20:00:50.805+00:00"
url: https://www.la-hoya.com/blog/la-hoya-studio-czyli-nieduza-przestrzen-wielkie-oczekiwania-i-rozsadny-budzet
image: "https://henidtmvvyvoyaovzurr.supabase.co/storage/v1/object/public/project-images/blog/1774898299486-cover.jpg"
---

# LA HOYA STUDIO, czyli nieduża przestrzeń, wielkie oczekiwania i rozsądny budżet.

_Agnieszka Hoja-Jurewicz · 30 marca 2026_

> Biuro marzeń w 20-letniej przestrzeni? Da się!
> Nieduży metraż, konkretny budżet i... lista oczekiwań. Czy da się połączyć IKEA, kultowy Bauhaus i domową dżunglę? Zapraszam do studia LA HOYA! Opowiadam o tym, jak jeden obraz ustawia wnętrze, po co testować 15 odcieni beżu i jak odmienić łazienkę bez kucia płytek. 

### Drugie życie biura rodziców, czyli o potencjale niedużych przestrzeni

Zaczęło się od listy życzeń, która zdawała się nie mieć końca. Czego najbardziej potrzebowałam w moim biurze? Dwa monitory (ergonomia przede wszystkim!), miejsce na niezliczone katalogi, ekspozycja próbek kamieni i spieków, dużo, dużo roślin i... to „coś”, co sprawi, że każdy klient od progu poczuje klimat moich projektów. Lista się wydłużała, a wyzwań było więcej: sprawna realizacja (w oczekiwaniu na dofinansowanie!) i konieczność zamknięcia się w rozsądnym budżecie.

![Początek drogi. Stare biuro rodziców czekało na nową energię.](https://henidtmvvyvoyaovzurr.supabase.co/storage/v1/object/public/project-images/blog/1774898642787-content.jpg)

*Początek drogi. Stare biuro rodziców czekało na nową energię.*

### Punkt wyjścia: Obraz (dosłownie!)

Projektowanie zazwyczaj kojarzy się z układem ścian, ale u mnie punktem wyjścia był obraz. Wielkie płótno (100x150 cm) ustawiło całą przestrzeń. Jego rudości, brązy i żółcienie idealnie korespondują ze słońcem, które wpada do biura zorientowanego na zachód.

Paleta barw była już jasna: MOCNE rudości, neutralne beże i czarne, kontrastowe akcenty. Do tego kultowe krzesła w stylu Bauhausu po rodzicach - czarna skóra i chromowane nóżki nadały przestrzeni wyrazisty charakter.

### Kolor i światło – tu nie ma kompromisów

Testowanie kilkunastu odcieni beżu i rudości może wydawać się przesadą, ale wierzcie mi – **odcień odcieniowi nierówny**. Testujcie kolory zawsze na miejscu, nigdy w sklepie!

Podobnie ze światłem. Sufit i ściany pomalowane na ten sam kolor (neutralny beż) zatarły granice niskiego pomieszczenia (245 cm). Oświetlenie sufitowe uzupełniłam taśmami LED o ciepłej barwie i designerską lampą z...IKEA. W oprawach sufitowych wymieniłam żarówki na takie o wysokim parametrze oddawania barw - dzięki temu lampka biurkowa stała się zbędna.

### Design z sieciówki i detale „z duszą”

Nie boję się rozwiązań z IKEA, ale uwielbiam nadawać im indywidualny charakter. Aby standardowe szafki nabrały „mojego” stylu, dodałam własne nóżki, a TIP-ONy zastąpiłam gałkami. Ten prosty trik kompletnie zmienił odbiór produktu! Katalogi pogrupowałam w plecione pudła, co pozwoliło uporządkować przestrzeń.


W biurze nie ma miejsca na nudę:

- **Rośliny:** Kocham monstery, więc wielki okaz musiał znaleźć się w sercu biura. Część kwiatków kupiłam jeszcze zanim zaczął się remont (przetrwały!). Dziś kolekcja stale rośnie dzięki moim wspaniałym gościom i inwestorom. Aby nie ograniczać ich ilości, pojawiła się dedykowana półka.
- **Podłoga:** Szukając oszczędności, zostawiłam istniejące, neutralne wizualnie kafle. Przykryłam je rudym dywanem, co natychmiast ociepliło wnętrze.
- **Maskownice wielofunkcyjne:** Jedna ukrywa kratkę wentylacyjną i daje nastrojową poświatę LED, druga chowa karnisz. Zasłony z sieciówki wymagały jedynie skrócenia.

### Ściana, która żyje

Jedna ze ścian to moja „ruchoma kompozycja”. Spieki, kamienie, mikrocementy, forniry - poukładane kolorystycznie lub tematycznie. To serce biura, które zmienia się wraz z projektami, nad którymi aktualnie pracuję. Inspiruje mnie i ułatwia decyzje moim inwestorom.

### Łazienka: Metamorfoza bez kucia

Tu postawiłam na renowację. Kafle przemalowałam specjalną farbą. Punktem wyjścia znów stał się mój obraz - tym razem pamiątka z Majorki, inspirowana zachodem słońca. Większość kafli to złamana biel, a ścianka oddzielająca umywalkę od toalety to zgaszona, rozbielona terakota. Wymieniłam syfon na dekoracyjny, dodałam półprzepuszczalną roletę i, oczywiście, kwiatek!

### Wejście i pierwsze wrażenie

Aby wyodrębnić wejście do biura, dodałam donice z roślinkami na parapecie oraz iglaste drzewko obok drzwi. W mini-hallu wejściowym wisi moja praca upamiętniająca tortury- rysunek techniką „kropek”, który realizowałam podczas kursu przed studiami. To był prawdziwy test na cierpliwość!

### Jak się pracuje w studio LA HOYA?

DOBRZE. Mam swoje miejsce. Od wejścia wita mnie piękny zapach perfum, w biurze praktycznie zawsze gra playlista 
z elektroniką. Ściana próbek inspiruje do śmiałych decyzji projektowych, a obrazy i rośliny przypominają o moich pasjach.

**Serdecznie zapraszam na kawę! Wspólnie stworzymy coś wyjątkowego.**

![Etap: widać efekty, zbliżamy się do końca, Bunia!](https://henidtmvvyvoyaovzurr.supabase.co/storage/v1/object/public/project-images/blog/1774983800580-content.jpg)

*Etap: widać efekty, zbliżamy się do końca, Bunia!*

**P.S.** Na koniec muszę wspomnieć o moim osobistym „dziale wsparcia”. Ogromne podziękowania dla męża (człowieka 
od wszystkiego!) i rodziców. Bez tej technicznej (i cierpliwej!) pomocy studio LA HOYA nie ruszyłoby tak sprawnie. ❤️
